Raport Castex i podatek od chmury

23/07/2014

Wczoraj opisywaliśmy już wstępnie samą ideę tak zwanych copyright levies. Dziś skupimy się na konkretnych rozwiązaniach przygotowywanych przez Unię Europejską. Na początku roku kalendarzowego przez europarlamentarzystów przyjęty został raport Castex. Jego nazwa wzięła się od nazwiska francuskiej eurodeputowanej z frakcji socjalistów. Przed głosowaniem nad raportami odbyła się burzliwa dyskusja dotycząca projektów, ale przyjęty mógł zostać tylko jeden – ten, który godzi w konsumentów i użytkowników sprzętu elektronicznego.

Zakłada on nałożenie opłat licencyjnych na wszelkie urządzenia, które mogą potencjalnie służyć do kopiowania danych – poczynając od kserokopiarek, przez aparaty cyfrowe, puste nośniki, a kończąc na telewizorach, tabletach czy dekoderach TV. Co najbardziej interesujące, absurdalna opłata nie tylko dotyczy fizycznych produktów, a również usług: unijni politycy postulują objęcie pseudopodatkiem także usług tak zwanej chmury, czyli powierzchni pamięci, do której wykupujemy dostęp online. Wedle przyjętego raportu, jednolite stawki w całej Unii Europejskiej mogą sięgać nawet dziewięciu procent sklepowej ceny produktów objętych opłatą.

Raport Castex konkurował z inną wersją proponowaną przez liberałów. Odrzucony dokument wzrował się na rozwiązaniach brytyjskich. Na Wyspach nie istnieje prawny koncept „kopiowania na własny użytek“, który jest popularny w krajach kontynentalnych. W związku z tym, państwo nie czuje się w obowiązku rekompentować twórcom strat z tego tytułu. Nie oznacza to jednak, że brytyjskie władze ścigają osoby wykorzystujące dzieła na własny użytek, a ich podejście jest bardzo pragmatyczne: jeżeli ponad 50% społeczeństwa trzeba by było zamknąć za kratkami, powinno się odstąpić od egzekwowania takich przepisów.

Niestety, brytyjskie podejście do podatku za domniemane piractwo nie znalazło zrozumienia w Brukseli. Podobnie jak wcześniej – z kampaniami edukacyjnymi i rzeczywistym zmienianiem nastawienia do twórców i ich dzieł, wygrywa mechaniczna polityka nakładania dodakowych opłat. Na poziomie europejskim działa organizacja Digital Europe, która obawia się, że takie prawo doprowadzi do pogorszenia stosunków między artystami a dostarczycielami sprzętu oraz odbiorcami kultury.

Akt przyjęty przez Parlament Europejski nie jest jeszcze wiążący i obowiązujący. Jest jedynie (i aż!) wytyczną, na podstawie której te aspekty prawne będą regulowane w przyszłości. Kiedy to będzie? Miejmy nadzieję, że jak najpóźniej. Dziś na szczęście tylko możemy sobie wyobrażać metki w sklepach elektronicznych z wartością wyższą o dziesięcioprocentowy podatek na kolejną sceniczną kreację Maryli Rodowicz.

Wróć

Jak możesz pomóc?

Facebook